Koło Łowieckie Szarak w Myszkowie

Aktualności

DARZ BÓR!

DARZ BÓR!

29/06/2015

W dziale GALERIA nowe zdjęcia. ZAPRASZAMY

Aktualności

[SZKODY ŁOWIECKIE]

84 tys. zł za pilnowanie kukurydzy. Myśliwi pokazują rachunek.

Wraz z końcem kwietnia rolnicy rozpoczęli siewy kukurydzy, a myśliwi dyżury na polach uprawnych. O tym, ile to trwa i kosztuje, informuje prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego Marcin Możdżonek. Okazuje się, że tanio nie jest, a sama robocizna może wynieść nawet 84 tys. zł.

Pilnują kukurydzy codziennie przez 3 tygodnie

We wpisie na Facebooku Marcin Możdżonek skrupulatnie opisał, jak wygląda praca myśliwych w okresie wschodów kukurydzy. Myśliwy podkreślił, że w jego kole łowieckim świeżo zasiana Kukurydza jest pilnowana codziennie, przez minimum 3 tygodnie.

– Potrzeba 10 osób każdego dnia, od godziny 20.00 do 6.00 rano – informuje. A ile to kosztuje?

84 tys. za samą robociznę

Możdżonek skrupulatnie przeliczył, że skoro 10 osób pilnuje upraw kukurydzy każdego dnia od 20.00 do 6.00 rano, to daje 100 roboczogodzin każdej nocy.

– Jeśli przyjmiemy stawkę 40 zł brutto (jak w ochronie), wychodzi 4 000 zł codziennie. Po 21 dniach daje nam to kwotę 84 000 zł za samą robociznę w tylko jednym kole! – informuje.

Koszty pracy to nie wszystko, dojazd też się liczy

Jak wskazuje Możdżonek, do kosztów należy również doliczyć dojazd, ponieważ każdy z myśliwych musi dojechać na pole i je okrążyć, co zdaniem myśliwego daje średnio 100 km.

– Przy kilometrówce 1,15 zł/km daje to dodatkowe 24 150 zł (10 osób x 100 km x 21 dni). A przecież nie uwzględniam tu w ogóle kosztów zakupu samochodu, broni, amunicji, optyki i innego, niezbędnego sprzętu! – wskazuje.

Myśliwi płacą rolnikom z własnej kieszeni

Możdżonek zwraca uwagę również na to, że w Polsce działa ok. 2880 kół łowieckich, które nie zajmują się wyłącznie pilnowaniem upraw kukurydzy, ale również pszenicy, owsa, ziemniaków czy buraków i to od zasiewów aż do zbiorów.

– Za każdą szkodę wyrządzoną przez zwierzynę płacimy rolnikom z własnej kieszeni. Roczny koszt szacowania szkód i wypłaty rekompensat to ok. 1,5 miliarda złotych! Wartość całej gospodarki łowieckiej to 8-9 miliardów złotych rocznie, podczas gdy wartość pozyskanych tusz to zaledwie ok. ~116 milionów – twierdzi.

Dlaczego organizacje ekologiczne atakują myśliwych?

Możdżonek wyjaśnia, że dzisiaj myśliwi utrzymują system głównie sami. Gdyby państwo przejęło łowiectwo, koszty spadłyby na podatników i rolników, a wokół tych pieniędzy od razu pojawiłyby się różne organizacje chcące dostać swoją część.

– Upaństwowienie łowiectwa otworzyłoby drogę różnym fundacjom i stowarzyszeniom do wyciągania gigantycznych dotacji publicznych. Chodzi o przejęcie kilkumiliardowego tortu oczywiście za nasze pieniądze. Warto o tym pamiętać, zanim zacznie się powielać populistyczne hasła. Gra toczy się o miliony z kieszeni polskiego podatnika – podsumowuje.

Myśliwi apelują do rolników o zgłaszanie problemów na czas

PZŁ zachęca rolników, aby informowali myśliwych o planowanych siewach, szczególnie na terenach, gdzie w poprzednich latach dochodziło do szkód. Ważne są konkretne informacje, takie jak lokalizacja pola, rodzaj uprawy, termin siewu, powierzchnia pola czy sąsiedztwo lasów i zadrzewień. Dzięki temu koło łowieckie może szybciej ocenić ryzyko i odpowiednio zaplanować działania ochronne.

Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/mozdzonekmarcin
Źródło: www.tygodnik-rolniczy.pl

[Z ŻYCIA KOŁA]

W dniu 15.05.2026 w domku myśliwskim STODOŁA odbyło się Walne Zgromadzenie Członów Koła Łowieckiego „SZARAK”. Zebranie tradycyjnie rozpoczęło się wprowadzeniem przez poczet sztandarowy Sztandaru Koła.

W toku zgromadzenia Członkowie Zarządu złożyli sprawozdania ze swojej działalności w ubiegłym sezonie łowieckim oraz przedstawiony został projekt planu działalności Koła oraz budżetu Koła na sezon 2026/2027, a także plan pozyskania zwierzyny w bieżącym sezonie łowieckim. Członkowie Komisji Rewizyjnej złożyli sprawozdanie ze swojej działalności oraz wystąpili z wnioskiem o udzielenie absolutorium dla Zarządu Koła.

W dalszej części zebrania podjęto uchwały dotyczące absolutorium dla Zarządu Koła, przyjęcia przedstawionego projektu budżetu, planu działalności Koła, organizacji obchodów 80-lecia Koła oraz pozostałe uchwały dotyczące bieżącej działalności oraz gospodarki łowieckiej Koła. Walne Zgromadzenie zostało zakończone wyprowadzeniem Sztandaru Koła, po którym Zarząd zaprosił zebranych na poczęstunek.

[Z ŻYCIA KOŁA]

W dniu 18.04.2026 r. na strzelnicy w Lublińcu odbyło się obowiązkowe przystrzelanie broni połączone ze szkoleniem dotyczącym zapisów Rozporządzenia Ministra Środowiska
w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania oraz znakowania tusz.

Podczas szkolenia zwrócono szczególną uwagę na zagadnienia związane z zachowaniem bezpieczeństwa na polowaniu zbiorowym oraz indywidualnym, jak również na aspekty bezpiecznego posługiwania się bronią oraz jej transportu zgodnie z zapisami w.w. Rozporządzenia.

[PRAWO]

Sejm za ustawą umożliwiającą odstraszanie niedźwiedzi i żubrów gumowymi pociskami.

Sejm uchwalił w piątek 17.04.2026 poselską nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która ma umożliwić odstraszanie niedźwiedzi brunatnych oraz żubrów przy użyciu broni gładkolufowej z amunicją niepenetracyjną, w tym gumowych pocisków. Zdaniem autorów noweli jej celem jest zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców gmin, na terenach których coraz częściej dochodzi do kontaktów ludzi z dużymi dzikimi zwierzętami.
Za przyjęciem ustawy zagłosowało 260 posłów, sześciu było przeciw, a 166 wstrzymało się od głosu. Teraz nowelizacja trafi do Senatu.
Projekt zmian został przygotowany przez posłów Polski 2050. Zakłada on, że płoszenie osobników niedźwiedzia brunatnego lub żubra będzie możliwe wyłącznie na podstawie zezwolenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ). Zgodnie z ustawą odstraszanie mogłoby być prowadzone „z wykorzystaniem broni gładkolufowej z amunicją niepenetracyjną, w tym przez osoby uprawnione do posiadania broni w celach łowieckich, o ile przewiduje to zezwolenie”.
Jak podkreślono w uzasadnieniu projektu, amunicja niepenetracyjna – np. gumowe kule – ma wywoływać ból i działać odstraszająco, ale nie powodować śmierci zwierzęcia. Autorzy ustawy wskazują, że takie rozwiązanie jest odpowiedzią na rosnącą populację niedźwiedzia brunatnego w Bieszczadach, gdzie coraz częściej dochodzi do pojawiania się tych zwierząt w pobliżu zabudowań. Niedźwiedzie, przyciągane łatwym dostępem do pożywienia, szybko przyzwyczajają się do określonych miejsc i sposobów jego zdobywania, co zwiększa ryzyko niebezpiecznych sytuacji.
Wnioskodawcy podnoszą również, że wiele gmin sygnalizuje brak odpowiednio przeszkolonych oraz wyposażonych osób, które mogłyby skutecznie odstraszać tak duże i potencjalnie groźne zwierzęta jak niedźwiedzie i żubry. Zwrócono uwagę, że dotychczas stosowane metody płoszenia m.in. wystrzały z broni gazowej o energii do 17J z użyciem gumowych kul, często okazują się niewystarczające.
W uzasadnieniu powołano się także na badania przeprowadzone w Puszczy Białowieskiej, z których wynika, że żubry w zdecydowanej większości przypadków unikają człowieka. Ataki zdarzają się sporadycznie i najczęściej są skutkiem zbyt bliskiego podejścia lub nieumiejętnego, prowokującego płoszenia zwierząt.
„Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że stosowane środki odstraszania nie zawsze stanowią wystarczająco silny bodziec” – podkreślono w uzasadnieniu. Zdaniem wnioskodawców zastosowanie broni gładkolufowej z gumowymi pociskami może być skuteczniejsze i jednocześnie bezpieczne dla zwierząt. Jak zaznaczono, podobne rozwiązania z powodzeniem funkcjonują już m.in. w Tatrzańskim Parku Narodowym.

Źródło www.prawo.pl 

[SZKODY ŁOWIECKIE]

W dziale DO POBRANIA oraz w dziale SZKODY został zamieszczony plik wniosku o szacowanie szkód łowieckich.
Bezpośredni link do pobrania pliku publikujemy także poniżej (plik w formacie PDF)

WNIOSEK O SZACOWANIE SZKÓD ŁOWIECKICH

 

[SZKODY ŁOWIECKIE]

W dziale SZKODY zamieszczony został Harmonogram szacowania szkód łowieckich i dyżurów przy ochronie upraw rolnych w roku 2026.

[PRAWO]

Z dniem 18 marca 2026 r. zaczną obowiązywać nowe zasady dotyczące rozliczania odstrzału sanitarnego dzików. Zostały one określone w rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 5 marca 2026 r. w sprawie wysokości i sposobu podziału ryczałtu za wykonanie odstrzału sanitarnego dzików (Dz.U. z 2026 r. poz. 290).

Nowe przepisy wprowadzają zmianę wysokości ryczałtu za odstrzał sanitarny – kwota za jedną sztukę wynosić będzie 350 zł i to dla wszystkich odstrzelonych dzików bez podziału na płeć. Zmieniono również sposób podziału tej kwoty pomiędzy myśliwego a dzierżawcą lub zarządcę obwodu łowieckiego.

Zgodnie z rozporządzeniem 40% ryczałtu przysługuje myśliwemu wykonującemu odstrzał sanitarny, natomiast 60% trafia do dzierżawcy bądź zarządcy obwodu łowieckiego, na terenie którego odstrzał został wykonany.

Nowe regulacje porządkują zasady finansowego rozliczania odstrzału sanitarnego dzików oraz określają jasny podział środków pomiędzy myśliwego i podmiot gospodarujący obwodem łowieckim.

Źródło: www.pzlow.pl

[PRZYRODA]

Głuszce z Brzózy Królewskiej rozpoczęły wiosenne toki.

https://www.lasy.gov.pl/++theme++lasy/cache/img/static_17731279126/f39c9a74-de5b-458b-90e9-625d090b68e2.png

W Ośrodku Hodowli Głuszców Nadleśnictwa Leżajsk w Brzózie Królewskiej rozpoczął się okres godowy. Koguty prezentują charakterystyczne toki, a leśnicy przygotowują się do kolejnego sezonu hodowlanego, który zasili dziką populację tego skrajnie zagrożonego gatunku.

W naturze aktywność godowa głuszców przypada zwykle na przełom marca i kwietnia. W leżajskim ośrodku tokowanie można jednak usłyszeć wcześniej. Już w lutym dochodzi czasem do prób walk między kogutami o zajmowane terytorium, a także do ustalania hierarchii w stadzie. Pieśń godowa głuszca składa się z czterech faz: klapania, trelowania, korkowania i szlifowania. Ten cykl kogut powtarza wielokrotnie. Podczas ostatniej fazy – szlifowania, przypominającej dźwięk kosy ostrzonej osełką – ptak na chwilę głuchnie. Właśnie od tego zjawiska pochodzi nazwa gatunku.
Aby zapobiec przedwczesnym walkom, koguty przetrzymywane są w oddzielnych boksach. Pomiędzy nimi znajdują się niewielkie okrągłe otwory, przez które przechodzą jedynie kury. Dzięki temu to głuszki wybierają samca, z którym będą mieć potomstwo. Kura składa zwykle od 8 do 10 jaj, a po około 26 dniach wykluwają się pisklęta.
W 2025 roku w ośrodku wyhodowano 83 ptaki, z których 71 zostało już wypuszczonych na wolność. Zasiliły one populacje w nadleśnictwach Biłgoraj, Pomorze, Ruszów i Janów Lubelski. W Polsce w stanie dzikim żyje obecnie zaledwie kilkaset osobników tego gatunku, dlatego hodowla i reintrodukcja są niezwykle ważne dla jego ochrony.
W tej chwili w ośrodku przebywa 29 kur i 6 kogutów, stanowiących stado podstawowe – mówi Anna Bukowska, kierująca ośrodkiem w Brzózie Królewskiej. – Mamy jednego starego koguta liczącego sobie już dziewięć lat i pięć młodych, dwuletnich, mocno walczących o przewodnictwo. W tym roku planujemy wyhodowanie i przysposobienie do wypuszczenia na wolność kolejnych kilkudziesięciu głuszców.
W ostatnich latach w ośrodku przeprowadzono szereg inwestycji. Powstały nowe boksy, odchowalnia dla piskląt, zmodernizowano ujęcie wody, a w 2019 roku ukończono budowę obiektu umożliwiającego sterylne przygotowanie pokarmów oraz całodobową obsługę hodowli w okresie lęgowym.

https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/gluszce-z-brzozy-krolewskiej-rozpoczely-wiosenne-toki/kogut-gluszec.png
Hodowla głuszców w Brzózie Królewskiej prowadzona jest od 1994 roku. Od tego czasu do środowiska naturalnego trafiły już setki ptaków, które zasiliły dziką populację gatunku. Ośrodek jest jednym z trzech tego typu prowadzonych przez Lasy Państwowe w Polsce i pełni również ważną funkcję edukacyjną.
Głuszec znajduje się w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt jako gatunek skrajnie zagrożony wyginięciem, dlatego działania podejmowane przez leśników mają kluczowe znaczenie dla jego ochrony i odbudowy populacji.

Źródło: lasy.gov.pl 

[ZWIERZYNA ŁOWNA]

Znikają z polskiego krajobrazu. Ich populacja drastycznie spadła.

 

Kuropatwa szara niegdyś była powszechnym mieszkańcem łąk, pól i miedz. Z roku na rok staje się coraz rzadszym widokiem w polskim krajobrazie. Choć wciąż istnieje dzika populacja tego ptaka, jej liczebność znacząco spadła w stosunku do stanu sprzed kilku dekad. Dlaczego tak się dzieje i czy kuropatwę można uratować?
Kuropatwy kiedyś były powszechnymi ptakami, na które urządzano polowania. Często też lądowały na szlacheckich stołach jako dania wykwintne, chłopi podbierali im jajka podczas prac w polu. Dziś ten, kto zauważy tego ptaka w naturze, może uważać się za szczęściarza.

Populacja kuropatwy drastycznie spada

Kuropatwa szara (Perdix perdix) jest rdzennym gatunkiem europejskim, który w Polsce zamieszkuje od wieków. To typowy ptak otwartych terenów rolniczych o mozaikowej strukturze upraw i zadrzewień. Takie miejsca sprzyjają żerowaniu i przetrwaniu gatunku, który prowadzi naziemny tryb życia. Urywa się pośród pól, w zaroślach na łąkach i miedzach. 

Jednak od lat 70. XX wieku populacja tego ptaka dramatycznie się kurczy. Jeszcze pół wieku temu szacowana była na 7 milionów par, od tego czasu liczba kuropatw zmniejszyła się o ponad 90 proc. Mimo tego ptak nie tylko nie został wpisany na listę gatunków chronionych, ale wciąż pozostaje gatunkiem łownym.  

Dlaczego kuropatwy znikają z pól i łąk? 

Na spadek populacji tego gatunku pływa kilka czynników. Przede wszystkim zmienił się model rolnictwa, który dziś opiera się na wielkich, jednorodnych polach pozbawionych śródpolnych zadrzewień. Tymczasem pasy miedz dzielących mniejsze pola czy porastające obrzeża upraw zarośla były siedliskami kuropatw. Tam właśnie ptaki zakładały gniazda i tam miały dostęp do pożywienia.  

Kuropatwy latają nisko i stosunkowo wolno, dlatego ich strategia przetrwania polega na wtopieniu się w otoczenie. Ich brunatne i lekko pstrokate upierzenie pozwala się schować w różnorodnym podłożu, którego na polach jest coraz mniej. Nie pomagają też nocne upodobania tych ptaków. Śpią one na ziemi, całkowicie bezbronne i dla bezpieczeństwa wybierają sobie za każdym razem inne miejsce. Obecnie takich kryjówek jest coraz mniej, dlatego kuropatwy często padają ofiarą nocnych drapieżców, w tym kotów domowych.  

Stosowanie pestycydów i nawozów sztucznych redukuje ilość owadów i dzikich nasion, które są podstawą diety kuropatwy. Utrudnia to przetrwanie szczególnie młodych ptaków, które żywią się głównie białkiem. Mimo przerzedzania populacji w Polsce wciąż prowadzone są polowania na te ptaki. Są one łatwym łupem, bo latają nisko i w ostateczności.  

Gdzie jeszcze można spotkać kuropatwy i jakie są perspektywy?

Choć populacja kuropatwy w Polsce zmalała dramatycznie, wciąż istnieją regiony, w których można je spotkać. Warto ich szukać tam, gdzie krajobraz rolniczy jest bardziej mozaikowy i mniej przekształcony. Oficjalne dane wskazują, że w kraju nadal może być około 300 000 par tych ptaków, co stanowi znaczącą część populacji Unii Europejskiej. Najłatwiej je obserwować, kiedy żerują na polach, łącząc się w stada.  

Zimą kuropatwy można zauważyć głównie rano i przed zmierzchem, bo wtedy właśnie szukają pożywienia. Nocą i w ciągu dnia śpią lub odpoczywają, zagrzebane w śniegu. To płochliwe ptaki, dlatego najlepiej zaopatrzyć się w lornetkę, by ich nie niepokoić. Leśnicy próbują odbudować populację kuropatw metodą reintrodukcji. Polega to na przygotowywaniu siedlisk i wypuszczaniu tam młodych ptaków. Właśnie w pobliżu takich miejsc najlepiej je obserwować.  

Źródło: hub.pl, lasy.gov.pl